‚dzieli nas’, a jednak o tym, co nas łączy…

minął już ponad tydzień od otwarcia strony. nawet nie wiecie, jak się cieszę, że wreszcie jest, a co najważniejsze, że umiem ją obsługiwać i mogę na bieżąco coś wrzucać i uaktualniać! superowo! małgosiu, olu, piotrku, dziękuję! nowicka&co rulezzz! ale przecież to nie laurka dziękczynna, a mój blog… yuppie! doczekałem się w końcu jakiegoś, choć od dawna mnie namawiano(tak szymon, mówię o tobie), więc napiszę o tym, co ostatnio się wydarzyło, bo jestem bardzo szczęśliwy, że wraz ze stroną pojawił się też teledysk do mojego pierwszego singla.

pomysł na teledysk przyszedł mi do głowy nagle. pisząc ‚dzieli nas‘, nie zauważyłem jednej ważnej rzeczy, że nie jest to tylko historia zwyczajnej miłości, ale jest to utwór, który równie dobrze możemy przełożyć na życie każdego z nas.

spotkałem niedawno na przystanku pewnego starszego pana. czekał na żonę, która jechała ze szpitala. pan przez chwilę patrzył na mnie, uśmiechnął się i zaczął rozmowę, bo tu w londynie ludzie kompletnie sobie nieznani po prostu nagle dzielą się swoimi przemyśleniami, lub historiami. on opowiedział mi historię swojej miłości, jak poznał żonę i dlaczego nie mógł jej odebrać ze szpitala… (ich piesek podobno zjada meble, gdy tylko on wychodzi z domu na dłużej niż 20 minut. jakoś mi się skojarzyło z moim psem, nacho, gdy zeżarł skurczybyk pół kanapy swego czasu w walentynki… taki prezent mi zrobił) ale wracając do historii… okazało się, że razem są już 50 lat. i wtedy zacząłem się zastanawiać, czy którekolwiek małżeństwo XXI wieku będzie w stanie przetrwać tyle lat razem… tak łatwo jest powiedzieć sobie „sorry, to nie działa, chyba lepiej będzie, jak pójdziemy w swoje strony“. zrozumiałem nagle, że ludzie się tak szybko poddają, bo przecież po co walczyć. często pada stwierdzenie „za dużo nas dzieli“…
innym razem, znajomy napisał do mnie, że właśnie stracił przyjaciela… pokłócili się o jakąś drobnostkę i całe 6 lat przyjaźni poszło na marne, bo przecież „tyle ich dzieli“…

a rodziny, które wyklęły swoje dzieci, tylko dlatego, że są gejami (tu w anglii tak się określa homoseksualistów obojętnie której płci), albo zaszły w ciążę z przysłowiowym (i tu bez urazy) „murzynem“… „a co powiedzą sąsiedzi“, „ksiądz nas z kościoła wyrzuci“, „nie będę mogła ciotce spojrzeć w oczy” powiedzą.

często się nawzajem wykluczamy, tworzymy grupy i podgrupy, do których tak chętnie każdego wrzucamy, bo przecież „ja nie jestem taki sam, jak ten, czy inny“. owszem, wizualnie może i nie, ale jakby cię rozebrać ze skóry i poglądów, to nadal masz taki sam szkielet i organy wewnętrzne, co inni (ci którzy urodzili się bez jakichś lub mają więcej niż to genetyka przewidziała, proszę, nie bądźcie urażeni, ale nie uważam, że się od innych czymkolwiek różnicie).

tak łatwo zapominamy o tym, co nas łączy. religia, poglądy, rasy, seksualność, bla bla bla… a kogo to obchodzi?! poszukajmy tego, co nas łączy, a nie starajmy się patrzeć tylko przez pryzmat tego, co dzieli. nie poddawajmy się tylko dlatego, że tak jest łatwiej.

to dało mi inspirację do stworzenia teledysku do mojego utworu. zadzwoniłem do mojego przyjaciela kaspra i powiedziałem, „kapsiu, nagrywamy teledysk”… i tak też jest mój teledysk do ‚dzieli nas‘ , a w sumie o tym, że jednak łączy…

https://www.youtube.com/watch?v=Q-PDdnMumn8